Każdy Twój komentarz czytam, z każdego mam ogromną satysfakcję.
Jeśli podoba Ci się u mnie, dodaj się do obserwatorów.
Na pewno Cię odwiedzę.

piątek, 19 czerwca 2015

Ochronny niezbędnik plażowicza!

Witajcie! 

Choć lato na chwilę nas opuściło to i tak postanowiłam napisać post z preparatami, które przydają się na plażę! 
Jako zapalona plażowiczka i osoba uwielbiająca muśniętą słońcem skórę stawiam na produkty praktyczne, ale też sprawdzone. Nie będą tylko kosmetyki, ale też jeden preparat, bez którego nie ruszam się na żaden wyjazd. 

Zacznę może od twarzy. 
Skóra naczynkowa, wrażliwa, sucha wymaga szczególnego traktowania. Dlatego bardzo ważne jest, aby dobrze chronić twarz przed promieniami UV. Dosyć popularny zrobił się krem z Bielendy, mający faktor 30. Pod podkład nie czuję potrzeby używania, aż tak mocnego filtra, jednak na plażę sprawdza się znakomicie. Dzięki niemu moja skóra nie jest spalona, ale muszę dodać, że obok używania kremu ochronnego zawsze mam ze sobą kapelusz, który nie tylko zapobiega ewentualnemu udarowi słonecznemu, ale także daje cień skórze na twarz. :) 
Krem całkiem ładnie pachnie, nie powoduje przykrych niespodzianek skórnych, jakoś specjalnie nie bieli twarzy, dobrze się wchłania. Przyjemny produkt. 



Opaleniznę powinno się uzyskiwać stopniowo. Na sam początek przygody ze słońcem używam produktu z SPF20. W moim przypadku jest to SunOzon z Rossmanna, który w moim odczuciu daje bardzo dobrą ochronę. Dzięki niemu nie miałam problemu ze spieczoną skórą. Dla niektórych fakt, że bieli skórę może być wadą, ale ja wiedziałam co kupuję i zdawałam sobie z tego sprawę. Nie jest to produkt łatwy w użyciu, trzeba się trochę namachać, żeby dobrze go rozprowadzić na skórze, ale mi to nie przeszkadza, bo wyręczam się moim facetem. ☺Niektóre z Was pewnie pomyślały, że atomizer ułatwia aplikację. Nic bardziej mylnego. Wszystko jest obryzgane dookoła i ma białe kropki, kiepski pomysł z tym aplikatorem. 
Spray pachnie trochę miętowo, ale jest to mimo wszystko zapach typowy dla kosmetyków do opalania, bardzo przyjemny i kojarzący się z wakacjami i wszystkim co przyjemne.
Ochrona jaką daje ten produkt jest kwestią dla mnie najważniejszą, więc ja jestem bardzo zadowolona. 


Karotenowy olejek do opalania z Bielendy, z SPF 6. Niestety na pierwszym miejscu ma parafinę w składzie, jednak aż tak mi to nie przeszkadza z tego względu, że moja skóra lubi być natłuszczona zwłaszcza gdy jestem na plaży, gdzie woda wysusza skórę, a także promienie słoneczne. Przyjeżdżam do domu i tak to z siebie zmywam na rzecz naturalnej oliwki do ciała, albo innego preparatu łagodzącego i nawilżającego. Ale wiadomo dla każdego co innego. 
Olejek także przyjemnie pachnie, dobrze się rozprowadza. Jedynym ogromnym minusem jest atomizer, który w pierwszym dniu użytkowania się zepsuł. Może ja trafiłam na felerny egzemplarz, ale jest to dosyć duże utrudnienie. 
Nie ma co od niego wymagać dużej ochrony, bo to tylko faktor 6, ale dla skóry oswojonej ze słońcem jest to bardzo dobry produkt. 


Przyspieszacz opalania z firmy Soraya. Dosyć kontrowersyjny produkt, jak wszystkie przyspieszacze. Powiem tylko jedno, że działa pierońsko dobrze! Dla kogoś, kto nie boi się takich preparatów, albo trudno mu się opala polecam serdecznie. 
Nie ma jakiegoś szałowego zapachu, ale przecież ważny jest efekt. Tym razem atomizer jest wygodny i nic się nie zacina, ani nie psuje. 

Ziaja Sopot Sun żel łagodzący po opalaniu z d-panthenolem, alantoiną i wapniem. Tak, tak, tak, tak!!! To jak on działa na skórę to jest coś niesamowitego. Przynosi nieprawdopodobną ulgę skórze, cudowna żelowa konsystencja, taka galaretkowa łatwo się rozprowadza. Czego chcieć więcej? 
Zapach jest typowy dla wszystkich kosmetyków z serii Sopot SPA, na pewno kojarzycie ich świeży zapach. Takie morskie klimaty. 
Ten produkt jest moim hitem, nie zawiedziecie się jeśli go spróbujecie! 
Kolejny produkt z serii Sopot SUN, nawilżające mleczko utrwalające opaleniznę. Bardzo fajne mleczko nawilżające niestety z parafiną w składzie, jednak tuż za nią masło Shea. 
Nie zauważyłam, żeby podbijało ono naturalną opaleniznę. Myślę, że jest  to dobre mleczko po prostu nawilżająco natłuszczające, o przyjemnym zapachu i łatwej aplikacji. Można się obejść bez niego, nie jest to jakiś must have lata. 



Ostatnim produktem, może który wyda Wam się śmiesznym jest Autan. Dla osoby, która panicznie boi się owadów taki spray to wybawienie. Na prawdę zauważam mniej owadów koło siebie jeśli dobrze się nim wypryskam. Jest to preparat, który zawiera substancję DEET, ale wiem, że jest to skuteczny odstraszacz nieciekawych dziadostw. Jest ze mną zawsze. 

A Wy jakie macie niezbędniki ze sobą na plaży? Piszcie koniecznie!
Pozdrawiam
Gabi








13 komentarzy:

  1. o kurcze ja to w sumie nic - olejek do opalania i tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nic...jakoś taka już jestem...leniwa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję, że nie mam dobrego rozeznania w tego typu produktach, kiedy już muszę coś kupić przed wakacyjnym wyjazdem, po prostu idę i kupuję bez większego zastanowienia. Dlatego z przyjemnością zapiszę sobie Twoje propozycje, a ten kontrowersyjny przyspieszacz opalania musi być mój na pewno :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. jak sobie przypomnę jak ważne są filtry do twarzy od razu jestem zła na siebie,zawsze o nim zapominam.Mój niezbędnik plażowicza kończy się na jakiejś oliwce do opalania

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niby chciałabym mieć ładną opaleniznę ale zaś nie znoszę siedzieć na słońcu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy jest ten krem do twarzy z Bielendy;) Ja jednak wolę spf 50 bo mam blizny potrądzikowe:( I jakoś nie przepadam za wylegiwaniem się na słońcu;p Ale ciekawe produkty podałaś;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę spróbować tego żelu po opalaniu z Ziaji. Do twarzy kupiłam sobie krem Lirene SPF 30. O ciało będę dbać z emulsją do ciała SPF 20 również z Lirene. Jestem blada, ale szybko się opalam na karmelek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze okulary i świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapelusz, okulary, książka i jakiś pyszny zimny koktajl. :)

      Usuń
  9. Jako, ze w tym roku alergia dała mi już popalić to cały zestaw plażowy kupiłam z firmy Dermedic. Wiem, że nie są to najtańsze produkty, ale z drugiej strony są w 100% hypoalergiczne więc przynajmniej w tym roku nie będę kombinować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie ze względu na kurację antybiotykiem na cerę ochrona 50 spf obowiązkowo :) i na twarz i na ciało :)

    OdpowiedzUsuń