Każdy Twój komentarz czytam, z każdego mam ogromną satysfakcję.
Jeśli podoba Ci się u mnie, dodaj się do obserwatorów.
Na pewno Cię odwiedzę.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Trzymaj się fiołku!

Zawsze ciągnęło mnie do zapachów które miały w sobie nutę fiołka, wyczuję jego słodkość i świeżość na kilometr. Zdarza mi się, że spodoba mi zapach tak, że chcę go mieć tu i teraz, po czym okazuje się, że w danej kompozycji znajduje się właśnie nuta fiołka. Jakie było moje szczęście kiedy natrafiłam na wodę toaletową prosto z Francji Violette od Le Chatelard.


Wiedziałam, że prędzej czy później stanę się właścicielką tej wody. Nie jestem zakupoholiczką, ale czasem jak złapię na coś fazę to będzie mi chodzić to po głowie, póki tego nie dostanę.
Na wstępie muszę nadmienić, że nie jest to produkt z górnej półki. Ogólnie opakowanie prezentuje się bardzo skromnie, ale też i elegancko.
Butelka najzwyklejsza na świecie. Pierwszy minus daję niestety dla atomizera, który niezbyt płynnie działa, a poza tym czasami woda toaletowa rozlewa mi się po palcach. Bardzo tego nie lubię, chociaż w sumie za 40 zł nie mogę oczekiwać, że dostanę 100ml świetnej jakości produkt.
Płyn w butelce wygląda jak denaturat, (na żywo jest bardziej fioletowy niż niebieski) chociaż może ja źle to odbieram, powinnam iść tokiem myślenia, że to sam wyekstrahowany fiołek. I tym samym przeszłam do najważniejszego, czy czuć prawdziwego fiołka? Otóż czuć fiołka, ale to wersja dla prawdziwych miłośników tego kwiatu. Poza tym śmiem twierdzić, że jest to trochę babciny zapach, trzeba się z nim przespać i przetrawić go, żeby się spodobał. 

Jeśli chodzi o trwałość, to tutaj chyba największy minus i największe rozczarowanie. Jakąkolwiek ilość bym na siebie nie wylała tego produktu i tak nikt go nie czuje. Mój chłopak mówi, że nawet na świeżo za bardzo go nie czuć. Z tego powodu po wykończeniu butelki nie wrócę do niego, bo na co mi woda toaletowa, której nie czuć nawet po 5 minutach,bo tak szybko wietrzeje. Próbowałam rozpylać go na włosy, bo u mnie bardzo dobrze się to sprawdza, ale też kiepski rezultat. 
Wychodzi na to, że jest to po prostu odświeżająca mgiełka i tyle. 
Jak do tej pory z najbardziej fiołkowych zapachów do gustu przypadł mi Cat Deluxe at Night od Naomi Campbell. 
A Wy, jakich nut zapachowych szukacie w perfumach? 
Pozdrawiam
Gabi

11 komentarzy:

  1. skoro za bardzo go nie czuć to słabiutko wtedy :) ale rzeczywiście wygląda jak denaturat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię nuty świeże: mięta, zielona herbata. I tego najczęsciej szukam. Mój obecny ulubieniec to Acqua di Gioia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go używam i bardzo lubię! :)

      Usuń
  3. ciekawy post :)
    może wspólna obserwacja?

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że tak szybko wietrzeje, w sumie nawet tańsze perfumy wytrzymują przynajmniej godzinę :( ja lubię w perfumach nuty słodkich owoców i kwiatów :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie się podobają niemal wszystkie zapachy z nutą piżma :) +proszę poklikaj linki w poście :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię perfumy delikatne i słodkie. Nie wiem czy babciny zapach mnie przekonuje :D

    OdpowiedzUsuń